Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślubne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślubne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 kwietnia 2014

Ślubne misie - KONIEC

Jestem w szoku jak szybko wymęczyłam (tak, to dobre słowo) ten obrazek. Wczoraj skończyłam same misie, a dzisiaj wyszyłam napis. Szczerze mówiąc obawiałam się, że będę gdzieś miesiąc się męczyć, bo co zaczynałam wyszywać kontur tak ledwie po kilku kreskach chciałam tym rzucić. Ale zagryzłam zęby powtarzając sobie, że obrazek nie jest duży i im szybciej go skończę tym szybciej będę mogła wrócić do półki z książkami. I ku mojemu zdziwieniu szybko poszło. Po łebkach robiłam futerko ale chyba jako-tako to wygląda i może Państwo Młodzi nie uciekną z krzykiem na ich widok ;)

A teraz sesja zdjęciowa. Najpierw sztuczne światło gdzie troszkę widać błyszczenie się kanwy



Światło dzienne


Obiecane zbliżenie na backstitche, których kompletnie nie widać



Bez linii pomocniczych i z napisem (imiona usunęłam, może nie zepsuję niespodzianki zostawiając datę ;)


A tak wygląda mój organizer na muliny (TYLKO) do półki z książkami. Wreszcie nie walają mi się na połowie stołu i w sekundę mogę znaleźć potrzebny kolor.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Ślubne misie

Miałam pokazać misie już po skończeniu całości, ale po ostatniej walce z backstitchami postanowiłam pożalić się.

Na początek zdjęcia. Dużo zdjęć ;)



Coś konkretnego zaczyna się wyłaniać...



Misie nabierają kształtu, chociaż wciąż nie ma konturów.



W tym momencie zorientowałam się, że wzięłam złą mulinę do nosków misiów. Niby tak źle nie wygląda i mogłoby zostać, ale stwierdziłam, że nie jest dużo roboty dokonując zmiany, więc zamieniłam kolor na taki, jaki miał być pierwotnie.



Przed zabraniem się za kontur stwierdziłam, że szybko i przyjemnie się wyszywa, więc może wyszyję ten sam obrazek (lub inny z tej serii) dla siebie i męża. Gdy zabrałam się za kontur porzuciłam ten pomysł i kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że nie-na-wi-dzę wyszywać konturów. A seria Tatty Teddy jest po prostu koszmarna w tym względzie (raz wyszywałam te misie ale po krótkiej batalii z backstitchami zostawiłam haft tylko z bardzo minimalną ich ilością). Czy ten, kto robi projekt wzoru w ogóle sam wyszywa lub próbuje wyszyć obrazek według tego, co stworzył? Po prostu niemożliwe jest wyszywać dokładnie z tym, co jest na kartce papieru. Linie oznaczające backstitch są tak wymieszane, że nie wiadomo jak przebiegają. Dodatkowo najjaśniejszy kontur jest kompletnie niewidoczny (następnym razem zrobię zbliżenie).
Dopiero zaczęłam wyszywać najciemniejszy kolor i już miałam dość. Robię jak mim się wydaje, że będzie najlepiej. Zerkam na wzór ale tylko zerkam i wyszywam backstitche bardzo Pi razy drzwi. Jak to wszystko będzie współgrało zobaczymy gdy skończę.