wtorek, 1 sierpnia 2017

Treasure Hunt Bookshelf - kolejna kolumna skończona

Jak w tytule - dobrnęłam do końca kolumny (już nawet straciłam rachubę która to i ile stron ukończyłam). Żal mi, że glicynia zajęła mi o wiele więcej czasu niż przewidywałam i w tym czasie półka z książkami stała w miejscu. Do tego na dwa tygodnie wyjechałam z dziećmi do dziadków i chociaż wzięłam ze sobą haft to zrobiłam zaledwie dwie linijki (czyli jakieś 1200xx).
No ale teraz staram się nadrabiać ile tylko mogę.

Póki co wrzucam widok na haft po postawieniu ostatniego krzyżyka w hmmmm chyba siódmej kolumnie (powinnam mieć za sobą już 42 strony haftu i prawie 200.000 krzyżyków). Została mi cała kolumna którą obecnie zaczęłam, jeszcze jedna i dosłownie kawaląteczek trzeciej. Zaokrąglając można powiedzieć, że zostały mi tylko dwie kolumny, czyli 12 stron do końca tego wzoru. Przy bardzo pomyślnych wiatrach daje to jeszcze ponad rok roboty (liczę półtorej co najmniej) ;)


piątek, 26 maja 2017

Zielnik Veronique Enginger - Glicynia

Od lat chciałam wyszyć któryś z zielników. Obrazy są piękne i tylko nie mogłam się zdecydować, a potem żal mi było odrywać się od mojego kolosa.
Na początku roku zostałam poproszona o wyszycie czegoś na prezent. Podsunęłam właśnie serię zielników i pomysł bardzo się spodobał. Ostatecznie stanęło na glicynii i mogłam wziąć się do pracy. Zakładałam, że uwinę się w trzy, MAKSYMALNIE 4 tygodnie. Nie ma przecież tła do wyszywania, jest sporo pół krzyżyków, więc pójdzie mi raz-dwa.
Tiaaa... to było dwa miesiące temu ;/ Albo i nawet ciut więcej. Szło mi strasznie opornie. Nie to, że wzór mi się nie podobał. O nie. Wybrałam glicynię (osoba zamawiająca wybrała kilka wzorów i poprosiła żebym sama wybrała ten jeden, który będzie mi się najlepiej wyszywać), bo miałam w domu sporo kolorów i wzór w pliku .xsd a to sprawia, że nie muszę się kompletnie martwić jego jakością. Jednakże jakoś tak opornie mi szło... Siedziałam kilka godzin i okazywało się, że wyszyłam tylko jeden liść. Albo te fioletowe kwiaty... wyszywałam i wyszywałam i wyszywałam i myślałam, że nigdy się nie skończą. Do tego codziennie godzinami siedzę nad obróbką zdjęć (czy wspominałam, że wpadłam po uszy w fotografię?), a wieczorami już od dawna przestałam wyszywać (nie wiem jak to się dzieje, ale im dzieci starsze tym trudniej jest nam je zagonić do łóżek i chociaż o 19 zaczynamy nasz wieczorny rytuał to bardzo często syn zasypia ostatecznie dopiero po 22, a ja razem z nim, więc mąż budzi mnie po 23 żebym się wykąpała i wracam do łóżka dalej spać). Weekendami w ogóle nie ruszam haftu, bo po prostu nie mam kiedy (nawet jeśli syn ma drzemkę, to siedzę i bawię się z córką lub robię obiad).
No ale wreszcie udało się. Zostało mi jeszcze tylko wyprać całość i oprawić. Myślałam, że może sama znajdę ramkę ale na myśl teraz o jeżdżeniu po sklepach i dopasowywaniu czegoś aż mną telepie. Tak więc raczej oddam haft profesjonaliście.


Cieszę się, że ukończyłam jakiś haft, ale z drugiej strony boli mnie serce na myśl, że przez te dwa miesiące mogłam skończyć co najmniej dwie strony półki z książkami :(

środa, 4 stycznia 2017

Treasure Hunt Bookshelf

Nareszcie skończyłam kolejną stronę i rząd!
Po trzech latach mam 36 stron, co daje mi prawie 170 tysięcy krzyżyków! Obliczyłam, że obecnie mam równo 60% haftu ukończone.
Cudnie się na to patrzy, ale chcę więcej ;)


Podsumowania za 2016 rok nie będzie, bo nie mam się czym za bardzo chwalić.... Głównie wyszywałam kolosa, a na jesieni stwierdziłam, że chyba mam za dużo czasu więc rozpoczęłam naukę profesjonalnej fotografii ;) Tak więc do pracy, domu, dzieci i haftu doszły mi zdjęcia :P