Szczerze mówiąc szło mi dość sprawnie i w tym tempie zakładałam, że końcem października zacznę następną. Niestety, dzieci mi chorowały, mnóstwo załatwień, weekendami i wieczorami w ogóle nie dotykam nawet haftu więc krzyżyków przybywało bardzo wolno :( pocieszam się, że i tak wyrobiłam ponad normę, bo chciałam do stycznia ukończyć ten fragment, a teraz mogę "na zapas" zacząć działać. Ale ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, to szkoda mi tych godzin gdy nie mogłam chwycić za igłę.
Standardowe podsumowanie: Mam wyszyte dokładnie 225.548 krzyżyków co daje 80% całości. Jeżeli dobrze liczę to mam za sobą 48 stron haftu. Zostało jeszcze 12 (liczę zaokrąglając niepełne strony), czyli jeśli dobrze pójdzie to rok. Ostatni rok wyszywania tego kolosa....
Fotka poglądowa. Robiona jak zawsze na szybko i byle jak :P
Niesamowite! Totalnie zazdroszcze! Pozdr.
OdpowiedzUsuńświetnie :) Zazdoszczę ;)
OdpowiedzUsuńO ja!! Ale afekt. Podziwiam za cierpliwość.
OdpowiedzUsuńJakie cuudoo :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuńNiesamowite... ależ ten kolos jest piękny:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i gratuluję cierpliwości i pracowitości:)
ślicznie wychodzi :)
OdpowiedzUsuńAle ogrom pracy! Cudnie!
OdpowiedzUsuńPięknie, podziwiam. Ja zabrałam się za World Travel Book Shelf i na razie stanęłam w miejscu:(
OdpowiedzUsuńPodziwiam! Ogrom pracy włożyłaś w to cudo.
OdpowiedzUsuńJuż jest przepiękny!
OdpowiedzUsuń